![]() Parę dni temu natknęłam się na ofertę sklepu z artykułami wystroju wnętrz, reklamującego swoje produkty jako reprezentujące styl nowojorski, który podobno jest teraz szczególnie modny i popularny. Ponieważ studiowałam w Nowym Jorku architekturę wnętrz i pracowałam tam również w zawodzie wiele lat, tym bardziej temat mnie zaintrygował. Zaczęłam się zastanawiać co to tak naprawdę jest styl nowojorski i co go reprezentuje. Jeżeli miałabym go określić jednym zdaniem to jak by ono brzmiało? Brnęłam w szukaniu odpowiedzi i napotykałam na ścianę. Sięgając głębiej doszłam do wniosku, że styl nowojorski nie istnieje. Zgoda na ten z Hampton i jak najbardziej reprezentujący Nową Anglię, zgoda na wiele innych jak styl Florydy i Miami, ten bardziej rustykalny rodem z Maine i Wyoming, uroczy adobe z Santa Fe i glamour prosto z Las Vegas; nie ma jednak czegoś takiego jak styl Nowego Jorku. Nowy Jork to ciągle ewoluujące, tętniące życiem serce świata którego w żadnym wypadku nie da się zaszufladkować ani określić w jednym zdaniu. Jest gorejącym tyglem ciągle mieszających się kultur, tradycji, wyznań jak i gustów a co za tym idzie równie dynamicznie mieszają się w nim style i trendy. Czy stylem nowojorskim można określić bogato zdobione i jakże tradycyjne rezydencje z Upper East Side? Z ich sztukaterią drewnianych zdobień? Czy może industrialne lofty w Soho z ich ogromnymi, otwartymi przestrzeniami i skrzypiącymi starymi parkietami, gdzie żelazne kolumny podtrzymują wykrzywione stropy? Czy jest to styl bohemy z East Village? A może reprezentują go odrapane cegły Lower East Side? I jak w ten już pełen smaku kocioł wpisać Brooklyn z jego wiecznie zmieniającym się Williamsburgiem i Harlem przeżywający już od lat swój prawdziwy renesans? Próbuje zamknąć oczy i przywołać chociaż jedną ilustracje która by mi go zobrazowała ale zamiast niej staje mi przed oczami patchwork nieudolnie pozszywanych kawałków a każdy reprezentuje swoją jakże odmienną charakterystykę i jedyna całość jaką tworzą to przynależność do tego miejsca i jego unikatowej formy tworzonej przez osiem milionów indywidualności. Nie da się tego wpisać w żadne ramy. O nowojorczykach jedno mogę stwierdzić z absolutną pewnością, a mianowicie lubują się w przymiotniku “europejski”. Jeżeli coś określone jest jako europejskie kojarzone jest nie jakby się mogło wydawać z wartościami historycznymi starego świata ale bardziej z powiewem luksusu, nowoczesności i wysublimowania. Wszystko co europejskie automatycznie jest uważane za lepsze i bardziej innowacyjne. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że amerykański design od lat kroczy powoli za europejskim i to co w Europie zostało już dawno powiedziane staje się odkryciem na rynku amerykańskim. Oczywiście europejski design dociera tylko do dużych miast a w Nowym Jorku znalazł szczególnie wiernych odbiorców. Tak jak poszczególne stany rządzą się w dużej mierze swoimi prawami tak i zachowują swoją odrębność jeżeli chodzi o design. W dużej mierze charakterystyka designu poszczególnych stanów jest związana z jego klimatem jak również zamożnością jego mieszkańców. Wisienką na torcie są wpływy historyczno kulturowe. Patrząc teraz na moich nowojorskich klientów z perspektywy przepracowanych lat to jeżeli chodzi o design muszę przyznać, że jawią mi się jako ludzie raczej zachowawczy. Nigdy nie doszłabym do takiego wniosku nie mając tego doświadczenia, które mam dzisiaj i domyślam się jak trudno w to stwierdzenie uwierzyć. Jeżeli weźmiemy jako przykład klienta ze średniej półki, który zainwestuje w remont przeciętnie pomiędzy $50,0000 do $500,000 to większość rozpoczyna rozmowę z projektantem od przygotowanych już wcześniej zdjęć, wycinków gazet, skserowanych książek, a teraz jeszcze częściej folderów założonych na popularnych stronach internetowych. Znaczna część tych klientów jest kompletnie przerażona wizją przewrócenia ich obecnego lub nowo zakupionego domu do góry nogami. Jednocześnie oczekując naszej pomocy obawiają się, że wkroczymy w ich przestrzeń życiową, kompletnie ją zagarniemy realizując nasze najbardziej wyszukane ambicje po czym znikniemy pozostawiając ich samym sobie z włącznikiem światła, do którego dołączona jest instrukcja rozmiarów encyklopedii. Obawiają się, że zostaną pozostawieni sami sobie na fotelu którego oparcie wgniata się niewygodnie w plecy w kolorze, którego nawet nie są w stanie opisać przyjaciołom. Z tych obaw wynika potrzeba wydarcia z jakiegoś magazynu nawet najmniejszego zdjęcia z inspiracją która ma ich zaprowadzić niekoniecznie do własnego celu ale w ich przekonaniu bezpieczniejszego. Wielu z nich, nie ukrywajmy, ma problem z wyobrażeniem sobie “jak to będzie wyglądać”, tak więc wskazanie palcem: “tak chcę”, wydaje się być rozwiązanie idealnym. Jeżeli ktoś już to zrobił i tak ma, to znaczy że to działa i jest sprawdzone. Z tej teorii narodziło się tysiące szafek kuchennych pomalowanych na biało, idealnie o drzwiach w stylu “shaker” jak i również biało- czarnych łazienek w stylu art deco z jakże sławnymi w całym mieście kafelkami typu płytki-cegiełki (subway tiles). Ludzie w Nowym Jorku są samotni i z kimś takim jak projektant wnętrz tworzą silną więź. Do tego swój dom traktują jak twierdze więc często ich architekt staje się powiernikiem problemów, osobą do omawiania najnowszych plotek, trendów, kupowania butów i “gaszenia pożarów”. Dla ludzi którzy po raz pierwszy wkraczają na drogę współpracy z projektantem a co za tym idzie remontu może to być doświadczenie ekscytujące ale jednocześnie budzące wiele niepewności. Wszystko co niepewne budzi jednak sprzeczne emocje. Myślę że nie ważne gdzie, czy to w Nowym Jorku, czy w Polsce czy gdziekolwiek na świecie ta praca polega nie tylko na procesie kreatywnym ale również w ogromnym stopniu na oswajaniu tych emocji. Większość klientów przechodzących przez drzwi salonu z wyposażeniem wnętrz w którym miałam przyjemność pracować stawała z zachwytem przed czerwoną, lakierowaną na wysoki połysk kuchnią, błyszczącymi białymi blatami, lustrzanymi kafelkami i nieskazitelnie ostrymi krawędziami stalowych zlewów. Tak oni jak i ja wiedzieliśmy, że to co przyciągnęło ich uwagę, to co zobaczyli przez oszkloną witrynę i to co skłoniło ich do przekroczenia drzwi salonu pomimo rozbudzonych emocji nigdy nie zagości w ich domach. Kiedy chodzi o ich własne apartamenty Nowojorczycy są raczej praktyczni. Pomimo, że lubują się w stylu ultra nowoczesnym i są zachwyceni minimalizmem to w większości przypadków będą szukać rozwiązań nastawionych na wygodę i łatwość w utrzymaniu czystości. Nowojorskich klientów można podzielić na wiele grup kształtujących wymogi designu, włączając warstwy majątkowe, kulturowe i wiekowe ale tak naprawdę w moim odczuciu dzielą się tylko na dwie: tę przed posiadaniem dzieci i po przyjściu ich na świat. Posiadanie potomstwa wpływa nieodwracalnie na zmiany w stylu życia a co za tym idzie tego czego oczekujemy od miejsca w którym żyjemy. Obie te grupy łączy jednak element mający ogromny wpływ na rynek nieruchomości a mianowicie wygląd kuchni i łazienek i ile zostało w nie zainwestowane. Wyremontowana kuchnia i łazienka może podnieść wartość nieruchomości nawet w niektórych przypadkach o 20%. Młody Nowojorczyk na progu kariery czy młoda bezdzietna para kupująca swoje pierwsze mieszkanie, wyremontuje kuchnię w której najprawdopodobniej nie powstanie ani jedna potrawa nawet jeżeli architekt zrobi z niej prawdziwe dzieło sztuki. Bardzo możliwe, że cudowny, europejski piekarnik posłuży za dodatkową przestrzeń na kaszmirowe swetry a błyszcząca płyta indukcyjna nie zostanie nawet zadrapana przez żeliwny garnek stojący na niej tylko dla dopełnienia całości lub jako element koloru. Ta część mieszkańców miasta łapie kawę w kawiarni na rogu ulicy, najczęściej w locie, w plastikowym kubku, na wynos, biegnąc do taksówki lub metra. Lunch częściej kupowany na mieście, jedzony jest w przerwie lub przed komputerem, rzadziej przygotowywany w domu. Kończąc pracę nierzadko późnym wieczorem mało kto ma jeszcze siłę i ochotę postać we własnej kuchni i drapać po dnie własnej patelni a kiedy do wyboru mamy tysiące restauracji to werdykt wydaje się dość oczywisty. Nie zmienia to jednak faktu, że ich kuchnia pozostaje często wykończona najmodniejszymi i najdroższymi materiałami które posłużą jako argument w ogłoszeniu przy sprzedaży mieszkania. Wówczas granitowe blaty kuchenne, wysokiej jakości sprzęt AGD i drewniane szafki na miarę staną się ważnym elementem przetargowym podnoszącym wartość mieszkania. Do moich ulubionych należy historia pewnej klientki, którą odwiedziłam po pół roku od zakończenia prac i jakież było moje zaskoczenie kiedy wizyta zakończyła się wspólnym usuwaniem styropianowych kształtek z piekarnika pochodzących z oryginalnego opakowania. Dla mieszkańców Nowego Jorku, w których życiu pojawiają się dzieci, przestrzeń życiowa nabiera zupełnie nowego wymiaru. Najczęściej wówczas zadawanym pytaniem przy wyborze materiałów wykończeniowych jest sposób dbania o nie, ich utrzymanie i konserwacja. Dodatkowym dylematem staje się pomieszczenie wszystkiego co się posiada i co się nagromadziło przez lata oraz potrzeba ukrycia tego za zamkniętymi drzwiami. Angielskie słowo "storage" (schowek) jest wręcz obsesyjnie nadużywane i podobnie jak wyremontowana kuchnia i łazienka jest jednym z priorytetów przy zakupie mieszkania. Myślę, że dla każdego z nas “amerykański design” będzie oznaczał coś kompletnie odmiennego i każdy będzie go sobie wyobrażał i interpretował na swój sposób. W tym przypadku nie będzie w tym jednak nic zdrożnego. Mówimy o państwie, które zajmuje czwarte miejsce na świecie pod względem powierzchni i trzecie pod względem liczby mieszkańców. Podróż przez poszczególne stany tego ogromnego kraju to jak odwiedzanie osobnych państw z ich odrębną tożsamością. Wprowadzenie tu jednego trendu byłoby całkowicie niemożliwe. Nowy Jork jest jednak takim sosem karmelowym posypanym solą, gdzie jak słodkie ze słonym te trendy i style przenikają się wzajemnie mieszane łyżką trzymaną przez tysiące emigrantów, którzy maja swój jedyny w swoim rodzaju udział w tworzeniu wizji tego miasta.
0 Comments
Leave a Reply. |
AutorKarolina Hrabczak Duda Archiwa
May 2019
|